Gdzie są Wajraki z „Wyborczej” po niemieckiej kuli dla polskiego żubra?

Ostatni żyjący na wolności żubr na terenie Niemiec został zabity w 1755 roku. Teraz, dzięki wsparciu naukowców z Białowieży, żubry wracają do niemieckich lasów – krzyczała Gazeta.pl obrazując swój wpis zdjęciem żubrów autorstwa Adama Wajraka.

Fot. RBB24

Głowa polskiego żubra zabitego przez Niemców Fot. RFot. RBB24BB24

Ten sam Wajrak, który z politykami opozycji jeździ po Polsce i wciska ludziom, że rząd nie ma innej obsesji niż wycinanie puszczy, zabijanie żubrów i dewastowanie fauny i flory nie chojrakuje już tak jak przy korniku drukarzu i nie każe skarżyć państwa niemieckiego do Strasburga za bestialskie zamordowanie unikatowego polskiego żubra, który niedawno przelazł sobie na stronę niemiecką i został zastrzelony przez aryjskich myśliwych.

Żubr jest pod ochroną, do tego to był „żubr wędrowniczek”, który mozolnie szedł przez pół Polski, żeby dojść do Reichu i zostać odpalonym.

Ale ekolodzy z Białowieży nie przenieśli swoich obozików za Odrę. Tu mają swój cel nr 1. Ochronę kornika drukarza… Podobnie jak ich patron medialny, „Gazeta Wyborcza”, która także dość spolegliwie przyjęła odpalenie polskiego żubra.

Lewacka mentalność par excellence.

Robert Wyrostkiewicz

 

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Najpopularniejsze

Wszystkie prawa zastrzeżone. Możesz udostępniać treści portalu Lewy.pl w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie treści w części lub całości przez inne redakcje oraz serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Copyright © 2017 Fundacja Edukacja przez Media

Góra