Zdaniem profesora Chodakiewicza Polska „wyszła na chamskiego antysemitę, idiotę oraz wroga wolności słowa”

fot. Jan Bodakowski

Na stronie internetowej dwutygodnika „Najwyższy Czas” ukazał się wywiad „O awanturze polsko-żydowskiej” jaki profesor Marek Chodakiewicz udzielił Polskiej Agencji Prasowej, i którego PAP nie opublikował. W swojej wypowiedzi profesor skrytykował nowelizacje ustawy o IPN, której skutkiem jego zdaniem jest to, że Polska „wyszła na chamskiego antysemitę, idiotę oraz wroga wolności słowa”

W swojej wypowiedzi profesor Chodakiewicz uznał, że nowelizacja ustawy o IPN to „katastrofa na skalę międzynarodową. Niekompetencja wielowątkowa”. Zdaniem profesora przegłosowanie nowelizacji w Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu dla zagranicy wyglądało „na to, że Polacy chcą robić konkurencję” dla tak ważnego dnia.

Według profesora Chodakiewicza Polska powinna „uchwalić nowe, osobne prawo pod tytułem „Ustawa przeciwko negacjonizmowi Holokaustu”.” Profesor uważa, że głupie w nowelizacji jest nie tylko to, że przewiduje ona kary za wypowiedzi, ale też to, że zapewnia ona bezkarność historykom, publicystom, dziennikarzom i artystom.

W opinii profesora Chodakiewicza nie jest dobrym rozwiązaniem ograniczanie wolności słowa. Zdaniem amerykańskiego naukowca „nie trzeba akurat tutaj małpować Unii Europejskiej czy poszczególnych państw narodowych, które mają legislacje przeciw wolności wypowiedzi. Jak jakiś osioł rewizjonista Holokaustu czy postmodernista opowiada głupoty, to niech sobie opowiada. Ale niech się przygotuje na to, że zostanie zjechany przez solidnych historyków czy publicystów. Każdy ma prawo do własnej opinii, ale nie do własnych faktów. Ale karać za opinie, bez względu jakie są głupie to przecież gruba przesada”.

Komentując wypowiedź profesora warto zwrócić uwagę, że przepisy ustawy IPN przewidujące od kilkunastu lat kary za negowanie holocaustu, co się podoba Żydom, jakoś nikogo do tej pory nie bulwersowały z powodu ograniczania wolności słowa, dopiero ochrona dobrego imienia Polaków wywołała wściekłość Żydów i obawy profesora Chodakiewicza. Jak przypomina profesor Chodakiewicza „atak na Polskę właśnie poszedł po linii gwałcenia wolności słowa. A rząd RP nie potrafi się wybronić”.

W opinii profesora Chodakiewicza rzetelnie relacjami Żydów z Polakami zajmuje się w Polsce tylko „Mariusz Bechta, Rafał Drabik, Piotr Gontarczyk, Bogdan Musiał, Jan Żaryn” oraz kilku historyków „piszących do „Glaukopisu”, gdzie się to ukazuje dzięki uporowi Joli i Wojtka Muszyńskich. A z amatorów dochodzi do tego wytrwały populatyzator Leszek Żebrowski”. Zdaniem profesora rzetelnych badań nie prowadzi IPN ani wydziały polskiej historii.

Mam wrażenie, że taka ocena pracy polskich historyków, z całym szacunkiem dla wymienionych przez profesora Chodakiewicza historyków, jest krzywdząca dla wielu innych badaczy historii w Polsce, wystarczy przypomnieć niewymienionego profesora Jerzego Roberta Nowaka czy Ewe Kurek.

Według profesora Chodakiewicza histeryczna reakcja Izraela na nowelizacje ustawy o IPN wynika „z kilku czynników. Pierwszy to sytuacja wewnętrzna Izraela. Likud stoi na skraju kolejnego rozłamu. Premier Beniamin Netanjahu boryka się z korupcją w swoim rządzie. Policja chce jemu osobiście też postawić zarzuty. Co więcej, ma również kłopoty ze służbą – nie ze służbami, ale z pokojówkami i innymi kapciowymi. Jeden były pracownik domowy pikietuje jego dom i oskarża żonę o nadużycia. Ponadto niedawno wyciekł filmik z jego synem w roli głównej, gdzie chłopak chwali się, jak wydaje pieniądze podatnika m.in. na prostytutki. Pozycja rządu izraelskiego jest fatalna. Wygląda na to, że Likud przegra nadchodzące wybory. Nie ma pewniejszej metody zmobilizowania tamtejszego elektoratu niż rozdmuchanie histerii na temat „polskich antysemitów”, którzy przygotowali ustawę mającą rzekomo zapobiec pisaniu historii o tym, jak Polacy mordowali Żydów podczas Holokaustu”.

W ocenie profesora Chodakiewicza drugim czynnikiem który spowodował histeryczną reakcje na nowelizacje ustawy o IPN „jest otwartość opinii światowej na taką paskudną narrację. (…) ludzi w wolnym świecie od 70 lat szpikuje się takimi [antypolskimi] opowieściami. Najpierw robił to Stalin i jego poplecznicy według schematów Kominternu o „faszystowskiej, pańskiej, antysemickiej Polsce”. Basowały temu setki tysięcy uratowanych z Holokaustu, którzy wpisywali się w taką narrację na Zachodzie – w większości koncentrując się na prawdziwych i wydumanych winach polskich, stopniowo usuwając w cień Niemców, a następnie jakichś tam nazistów o nieokreślonej narodowości, którzy po dekadach przybrali kształt Polaków. A potem postmodernistyczni historycy z ochotą dołączyli się do tej kremlowskiej propagandy oraz niezweryfikowanej i niezbalansowanej narracji indywidualnych uratowanych. Polska tymczasem siedziała w komunistycznej klatce i nie potrafiła się bronić. Po 1989 roku nie była przygotowana wcale na wyjście w szeroki świat oraz obronę swoich racji czy nawet na przedstawienie komukolwiek swoich dziejów”

Profesor Chodakiewicz uznał, że przez nowelizacje ustawy o IPN Polska „wyszła na chamskiego antysemitę, idiotę oraz wroga wolności słowa. Lepiej siedzieć cicho, jak nie jest się merytorycznie przygotowanym do stawania w szranki z zagranicznymi ośrodkami zaprawionymi doskonale w bojach, gotowymi do poniżania i czołgania RP”.

Kończąc swoją wypowiedź profesor Marek Chodakiewicz stwierdził, że Polska by prowadzić profesjonalną politykę na arenie międzynarodowej „musi mieć ośrodek koordynujący swoje własne działania (…) utworzyć ośrodek strategiczny (…) należy czynić to przede wszystkim po angielsku (…) usiłować swe racje przedstawić w anglojęzycznych mediach (…) położyć nacisk na maksymalne wykorzystanie mediów społecznościowych”.

Choć profesor Chodakiewicz słusznie wskazał, że „należy przestać się bać i pozbyć się kompleksów postsowieckich niewolników” to dziwie się jego opinii, że „lepiej siedzieć cicho, jak nie jest się merytorycznie przygotowanym do stawania w szranki z zagranicznymi ośrodkami zaprawionymi doskonale w bojach, gotowymi do poniżania i czołgania RP”.

Doświadczenie uczy, że siedzenie cicho tylko rozzuchwala agresorów, antypolscy agresorzy absolutnie nie są merytoryczni (co sam profesor wielokrotnie stwierdzał pisząc o tym co się dzieje na zachodnich uniwersytetach) i ich szkalująca Polskę i Polaków narracja jest chamska, idiotyczna i wroga wolności słowa (na zachodzie nazywa się to postmodernizmem). Wbrew więc opiniom profesora Chodakiewicza nic więc Polsce nie szkodzi to, że w starciu z antypolskimi chamami, idiotami i wrogami wolności słowa, wychodzi na „chamskiego antysemitę, idiotę oraz wroga wolności słowa”. Niestety w polityce międzynarodowej, jak uczy doświadczenie Rosji czy Izraela, korzysta się na chamstwie i łamaniu norm. A nawoływania profesora do „siedzenia cicho” kojarzy się z działalnością środowisk lewicowych w Polsce, z sianiem defetyzmu i zniechęcanie Polaków do aktywności w obronie dobrego imienia Polski.

Jan Bodakowski

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Najpopularniejsze

Wszystkie prawa zastrzeżone. Możesz udostępniać treści portalu Lewy.pl w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie treści w części lub całości przez inne redakcje oraz serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Copyright © 2017 Fundacja Edukacja przez Media

Góra