Ziemkiewicz przestrzega przed bredniami w sprawie zakupu kolekcji Czartoryskich

Rafał Ziemkiewicz przestrzega przed postkomunistycznymi bredniami w sprawie zakupu kolekcji Czartoryskich. W opublikowanym na łamach portalu Interia artykule „Wielki powrót zawiści” Rafał Ziemkiewicz uznał, że kretyńskie są twierdzenia o rzekomej aferze z wytransferowaniem przez Czartoryskich kasy za sprzedana państwu polskiemu kolekcje dzieł sztuki.

Źródło; Wikipedia „Portret damy z gronostajem” Leonardo da Vinci. Fot. Frank Zöllner

Zdaniem Rafała Ziemkiewicza „książę Czartoryski, który odziedziczył po przodkach wielką kolekcję dzieł sztuki i pamiątek, postanowił sprzedać ją państwu polskiemu za ułamek jej rynkowej wartości. Wziął ustaloną cenę, przekazał sprzedany majątek ministerstwu, i od tego momentu te pieniądze należą do niego”. W opinii pisarza transakcja ta była korzystna dla Polski.

Jak przypomina Rafał Ziemkiewicz o rzekomej aferze (polegającej na tym, że Czartoryski pieniądze za sprzedane dzieła sztuki wywiuzł z Polski) bredzi postkomunistyczny tygodnik „Przegląd”, zdaniem pisarza „pismo bardzo specyficzne, niszowe, obsługujące emocje czegoś, co komentatorzy polityczni nazwali „elektoratem partyjno-mundurowym”. Z tej racji używane tam pojęcia, kalki myślowe i nawet konkretne frazy stanowią skansen upadłego przed ponad ćwierćwieczem „prylu”. „Przegląd” odtwarza na użytek swych czytelników ich „kraj lat dziecinnych”, krainę czerwonych szturmówek, masówek, pochodów i lektorów partyjnych – a w tej to krainie, jak wie każdy miłośnik filmów Barei, jedną z totemicznych figur, symbolizującą zło, któremu „Polska ludowa” położyła kres, był dziedzic, arystokrata, wyzyskujący chłopów pańszczyźnianych. Taki dziedzic – dajmy na to, Pruski, ale mógłby być i Czartoryski – nie dość, że wyzyskiwał, brał w dyby i zmuszał do pańszczyzny, to jeszcze do glinianej butelki „nalewał wódkę, którą zwano wtedy gorzałką albo okowitą, i rozpijał nią chłopów pańszczyźnianych”. Wszystko, co dziedzic w swym życiu zebrał, stanowiło owoc owego wyzyskiwania i rozpijania, więc głęboko słuszne było, że ludowe państwo mu to wszystko skonfiskowało i przekazało na sprawiedliwość społeczną”.

Co szokujące dla Rafała Ziemkiewicza „tę gomułkowską narrację podchwyciła PO, teoretycznie liberalna, zwracająca się przecież nie do resztek aparatu PZPR, byłych milicjantów i agitatorów, tylko do „elektoratu wielkomiejskiego”, oraz jej media, krzewiące kult „młodych, wykształconych, z wielkich miast” – to naprawdę znaczące”.

W opinii Rafała Ziemkiewicza taka postkomunistyczna narracja trafiła do przekonania zwolennikom PO, bo „tępa zawiść wobec bogatszego przestaje być czymś wstydliwym. Przeciwnie, zawistny cham jest z siebie dumny”.

Do opinii Rafała Ziemkiewicza warto dodać informacje z komunikaty Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zdaniem Ministerstwa „środowiska muzealników, historyków i konserwatorów od dziesięcioleci bezskutecznie apelowały do kolejnych rządów Polski o wykup na rzecz Skarbu Państwa kolekcji Książąt Czartoryskich i związanych z nią nieruchomości. Postulaty te wynikały ze świadomości ogromnej wartości zbiorów i zagrożeń związanych z ich prywatnym statusem, wiedząc, że tylko tak można zabezpieczyć tę jedną z najcenniejszych i najsłynniejszych kolekcji sztuki w Europie i na świecie przed ryzykiem sprzedaży i wywozu”.

Jak informuje resort „Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego spełnił te oczekiwania, gdy w imieniu Skarbu Państwa zakupił 29 grudnia 2016 r. zbiory Muzeum i Biblioteki Książąt Czartoryskich zawierające 86 tys. obiektów muzealnych i 250 tys. obiektów bibliotecznych za kwotę 100 mln euro. Transakcja objęła również roszczenia Fundacji Książąt Czartoryskich wobec dóbr kultury, które zostały utracone podczas II wojny światowej (w tym do słynnego Portretu młodzieńca Rafaela Santi), albo zostały przejęte w wyniku powojennej nacjonalizacji, jak zabytkowy zespół pałacowo-parkowy w Sieniawie (wyceniony na ponad 22 mln zł). Ponadto zawarto również umowę przyrzeczenia przeniesienia własności nieruchomości będących siedzibą Muzeum i Biblioteki Książąt Czartoryskich na rzecz Muzeum Narodowego w Krakowie”.

Ministerstwo Kultury podkreśla „iż wbrew nieprawdziwym, pojawiającym się w przestrzeni publicznej informacjom, zawarte umowy zabezpieczyły Skarb Państwa przed ewentualnymi roszczeniami spadkobierców rodu”.

Jak przypomina Ministerstwo Kultury „kolekcja Książąt Czartoryskich od chwili rozpoczęcia gromadzenia zbiorów przez ks. Izabelę Fleming-Czartoryską w 1801 roku była własnością prywatną rodu Czartoryskich. W 1991 roku potwierdził to Sąd Rzeczypospolitej Polskiej wydając postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku po ojcu przez ks. Adama Czartoryskiego. W następstwie tego ks. Czartoryski powołał Fundację Książąt Czartoryskich, której przekazał kolekcję pozostającą od czasu zakończenia wojny w depozycie Muzeum Narodowego w Krakowie. W pierwszych latach funkcjonowania Fundacji jej związek z Muzeum Narodowym w Krakowie był bardzo silny, do tego stopnia, że na jej czele stał dyrektor Muzeum. Z biegiem lat, z inicjatywy Fundatora, wprowadzono jednak szereg zmian w statucie Fundacji, które osłabiały związki Skarbu Państwa i Muzeum Narodowego w Krakowie z Fundacją, sprawiając, że kolekcja pozbawiona była realnej ochrony prawnej, zabezpieczającej ją m.in. przed wywozem czy sprzedażą. Fundacja Książąt Czartoryskich korzystała z tego wielokrotnie wypożyczając najcenniejsze dzieła za granice, w tym Damę z gronostajem Leonarda da Vinci, co za każdym razem wywoływało ogromne oburzenie zarówno środowisk muzealniczych jak i opinii publicznej. Było to głównym źródłem przychodów Fundacji. W tym samym czasie wszelkie koszty związane z opracowaniem, konserwowaniem i udostępnianiem kolekcji ponosiło Muzeum Narodowe w Krakowie”.

Według informacji resortu „wprowadzone przez rząd PO przepisy dotyczące Listy Skarbów Dziedzictwa miały położyć kres „podróżom Damy”, ale było to rozwiązanie ad hoc, nie zabezpieczające ani całej kolekcji, ani nie blokujące możliwości jej sprzedaży czy wywozu. Mimo, iż wpis na listę przewiduje możliwość wywłaszczenia na rzecz Skarbu Państwa, niemniej w zamian za rekompensatę po cenie rynkowej, szacowanej na kilka miliardów złotych. Tymczasem zakup całej kolekcji XX. Czartoryskich za kwotę 100 mln euro w 2016 roku stanowił kwotę niższą niż wartość jednego tylko dzieła sztuki z kolekcji – Damy z gronostajem Leonarda da Vinci (którą na potrzeby wypożyczeń zagranicznych Fundacja Książąt Czartoryskich ubezpieczała na kwotę 300 mln Euro). Dla porównania – obraz Salvator Mundi autorstwa Leonarda da Vinci, sprzedano w 2017 r. za 450,3 mln USD, a rządy Francji i Holandii w styczniu 2016 r. dokonały wspólnego zakupu za łączną kwotę 160 milionów Euro portretów Martena Soolmansa i Oopjen Coppit Rembrandta van Rijna. MKiDN w ramach transakcji z grudnia 2016 r. nabyło także obraz Rembrandta van Rijna – Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem (wyceniany na 40 mln USD)”.

Zdaniem Ministerstwa Kultury „transakcja zakupu kolekcji Książąt Czartoryskich przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a następnie jej przekazanie w 2017 roku na własność Muzeum Narodowego w Krakowie ostatecznie zabezpieczyła te bezcenne zbiory i zagwarantowała, że pozostaną własnością państwa polskiego. Była to też tym samym ostateczna odpowiedź na zgłaszane od lat postulaty wszystkich środowisk muzealniczych i konserwatorskich w Polsce, dlatego nie dziwi, że została ona przyjęta z uznaniem przez wiele najważniejszych instytucji eksperckich”.

Według Ministerstwa Kultury „Fundacja XX. Czartoryskich jest organizacją prywatną i do jej Fundatora oraz Zarządu i Rady należy prawidłowa realizacja jej celów statutowych. Z chwilą zawarcia transakcji zakupu kolekcji książąt Czartoryskich, środki przekazane na konto Fundacji stały się jej prywatnymi środkami i tylko Fundacja odpowiada za ich wydatkowanie”.

Jan Bodakowski

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Najpopularniejsze

Wszystkie prawa zastrzeżone. Możesz udostępniać treści portalu Lewy.pl w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie treści w części lub całości przez inne redakcje oraz serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Copyright © 2017 Fundacja Edukacja przez Media

Góra