Ofensywa na Idlib. W syryjskiej wojnie domowej nie ma sprawiedliwych

Wojna domowa w Syrii trwa już 8 lat. Pochłonęła życie nawet pół miliona osób. Rozpoczęta właśnie ofensywa na Idlib, ostatnie miejsce kontrolowane przez przeciwników Asada, może zakończyć konflikt. Pytanie tylko, za jaką cenę to nastąpi. Jest to dobry czas do pewnych podsumowań.

Patrząc pragmatycznie, z punktu widzenia Polski i Europy, najgorszym skutkiem tego konfliktu jest fakt, że ok. 6 milionów Syryjczyków uciekło z kraju. Jak najszybsze zakończenie wojny domowej mogłoby więc być na rękę wszystkim i umożliwić powrót uchodźców do kraju. Rzecz w tym, że Ofensywa na Idlib oznacza kolejne masakry, a Asad nie będzie zainteresowany, żeby jego przeciwnicy polityczni wrócili do kraju.

Wojna domowa w Syrii już dawno wykroczyła poza granice jednego kraju. Można powiedzieć, że jest to arena walki, na której spotyka się wiele państw, ale jest to przede wszystkim miejsce rywalizacji dwóch mocarstw: USA i Rosji. Oba mówią o zasadach moralnych, ale realizują tylko własne interesy i walczą o dominację.

Historia tego konfliktu pokazuje, że w tej wojnie nie ma sprawiedliwych.

W 2011 r. wybuchło w Syrii powstanie antyrządowe. Stało się to na fali tzw. Arabskiej Wiosny, która choć przedstawiana jako spontaniczny zryw uciskanych narodów, była ewidentnie inspirowana przez Zachód. Opozycjoniści, wspierani przez Amerykanów i ich sojuszników w imię walki o demokrację, w kilku miejscach dali radę obalić autorytarne rządy. Zamiast jednak upragnionej demokracji przyszedł czas chaosu, dochodzenia do głosu radykalnych muzułmanów i prześladowania chrześcijan.

Tak mogło stać się również w Syrii, ale dzięki wsparciu Rosji, Asad utrzymał się przy władzy, w konflikt zaangażowało się wiele państw, a zryw przeciwko władzy zmienił się w wojnę domową.

Trudno tu jednak o proste oceny, wskazanie tych dobrych i tych złych. Taki Kadafi. Rządził Libią, zapewniając temu krajowi stabilizację i dzieląc się w jakiś sposób ze społeczeństwem zyskami z ropy. Czynił to jednak twardą ręką, prześladując swoich przeciwników. Stał też za islamskimi atakami w Europie i popierał islamizację starego kontynentu. Prywatnie był gwałcicielem i potworem, który kazał choćby sprowadzać do siebie upatrzone dziewczyny, narkotyzował je i wykorzystywał. Zasługiwał na los, który go spotkał.

Jego obalenie skończyło jego zbrodnie, ale rozpoczęło nowe i to na skalę całego kraju – dawna opozycja nie dała się rozbroić, podzieliła się na zwaśnione grupy i zaczęła się zwalczać. Różnej maści przestępcy wykorzystali sytuację bezkrólewia i odsetek przestępstw gwałtownie wzrósł. Jeżeli nawet komuś chodziło o demokrację, to ten ktoś nie wziął pod uwagę, że to jest to ustrój całkowicie obcy dla ludzi z tamtejszego kręgu kulturowego.

Baszszar al-Asad jest satrapą, który odziedziczył władzę po ojcu, który zdobył ją w wyniku zamachu stanu i rządził krajem 29 lat! Według oficjalnych danych Asad junior w wyborach w 2000 r. otrzymał 99,7% głosów przy frekwencji 94,6%! Od lat dziennikarze informują, że w Syrii znikają ludzie niewygodni dla władzy, są stosowane tortury, Kurdowie są prześladowani, kraj toczy rak korupcji i znajduje się on w głębokim kryzysie.

Wiadomo, że Asad należy do panteistycznej, ezoterycznej sekty szyickiej alawitów, która jest zwalczana przez ortodoksyjnych muzułmanów, zarówno szyitów jak i sunnitów.

Jeżeli nawet Amerykanie zamierzali obalić Asada po to, by osłabić wpływy Rosji w regionie i zniszczyć przeciwnika Izraela, to Asad udowodnił przez ostatnie lata, że jest zbrodniarzem bombardującym szpitale, mordującym ludność cywilną i gotowym na wszystko byle utrzymać władzę. Jest tak niezależnie od tego czy używał broni chemicznej, czy nie. Asad dokonał wielu masakr jak choćby w Huli w 2012 r. Wydarzenie to potępiło wiele państw, ONZ, a nawet Kuwejt, domagając się zwołania Ligi Arabskiej. Zrobiła to także Rosja, która jednak uznała, że odpowiedzialność leżała po obu stronach.

Mówienie, że albo Asad, albo muzułmańscy terroryści jest dużym uproszczeniem. W tej wojnie domowej są co najmniej cztery strony konflikty: reżim, Syryjczycy mający dość autorytarnej władzy, lokalni radykałowie islamscy i Państwo Islamskie oraz Kurdowie. Strony te są wspierane przez wiele państw, a za każdym stoją różne interesy. Jeżeli chodzi o ocenę opozycji Asada to znów trudno jej dokonać, bo działa tam tak wiele grup, interesów, agentur różnych państw, że i tam wskazałoby się zbrodniarzy i zbrodnie wojenne.

Niezależnie od tego trudno sobie wyobrazić, żeby zbrodniarz wojenny rządził dalej Syrią. Poza tym zajęcie przez niego Idlib albo oznacza emigrację kolejnych milionów ludzi, którzy uciekli do tego regionu, albo jeśli Turcja zamknie granicę, katastrofę humanitarną.

MK/prawy.pl

WSZYSTKIE PRAWA DO TEKSTU ZASTRZEŻONE. Możesz udostępniać tekst w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie tekstu w części lub całości przez inne redakcje i serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Najpopularniejsze

Wszystkie prawa zastrzeżone. Możesz udostępniać treści portalu Lewy.pl w serwisach społecznościowych, ale zabronione jest kopiowanie treści w części lub całości przez inne redakcje oraz serwisy internetowe bez zgody redakcji pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Copyright © 2017 Fundacja Edukacja przez Media

Góra